case studies
Sonder & Tell współzałożycielka Kate Hamilton o tym, jak wykorzystać copywriting jako punkt wyjścia do budowania marki
Sonder & Tell współzałożycielka Kate Hamilton o tym, jak wykorzystać copywriting jako punkt wyjścia do budowania marki
tendlyn uruchomiło podcast! Rozmawiamy z Kate Hamilton, współzałożycielką Sonder & Tell, o budowaniu marki, tonie głosu i tym, jak mówić o takich tematach jak zrównoważony rozwój i wpływ społeczny.
Źródło: https://tendlyn.com/imprint/sonder-tell-kate-hamilton-conscious-commerce/ Autor: Elly Strang Opublikowano: 2021-09-29T23:03:05.000Z Czas czytania: 33 min
Kate Hamilton jest współzałożycielką Sonder & Tell, firmy, która pomaga markom znaleźć swój głos i wyrażać się poprzez opowiadanie historii, ton głosu i kreatywny copywriting.
Nie przegap odcinka! Subskrybuj Conscious Commerce już teraz na swojej ulubionej platformie.
Conscious Commerce na Apple PodcastsConscious Commerce naSpotifyConscious Commerce naYouTube.
Notatki do odcinka
Znajdź więcej Sonder & Tell i zapisz się do ich newslettera The Word: Sprawdź stronę internetową,Instagrama iLinkedIn Sonder & Tell.Przeczytaj artykuł, który Elly wspomniała, a napisała go Kate: Twoja strona „O nas” tak naprawdę nie jest o Tobie.
🎧 Pełny transkrypt podcastu poniżej
Elly: Dziś w podcaście Conscious Commerce gościmy Kate Hamilton, współzałożycielkę i dyrektorkę ds. narracji w Sonder & Tell. Witaj, Kate!
Kate: Dzięki, Elly, że mnie zaprosiłaś. Cieszę się, że mogę z tobą porozmawiać dziś rano, a dla ciebie wieczorem.
Elly: Tak, po przeciwnych stronach świata! Zaczynamy podcast od tego, żeby poznać cię trochę lepiej jako osobę. Jaki jest ciekawy fakt o tobie, którego niewiele osób zna, albo masz jakąś sztuczkę imprezową?
Kate: Myślę, że ciekawy fakt jest powiązany z moją sztuczką imprezową. Kiedyś mieszkałam w Alabamie, gdy byłam młodsza, na Południu, w głębokim południu USA, bo tata dostał tam pracę. Byłam prawdziwą południową pięknością i chodziłam na obozy biblijne. Nosiłam ogrodniczki i byłam bardzo południowa, a to wiąże się z moją sztuczką imprezową, którą trochę boję się zdradzić, bo wiem, jakie będzie następne pytanie. Ale całkiem nieźle radzę sobie z akcentami.
Elly: Okej, ale z amerykańskim południowym akcentem czy jakimś innym?
Kate: Umiem alabamański, ale też północnoirlandzki i liverpoolski.
Elly: No to daj popis z tym alabamańskim.
Kate: To coś w tym stylu. Taki przeciągły. Trzeba mówić bardzo wolno. Otwierać samogłoski. Proszę bardzo.
Elly: Niesamowite – to taki kontrast w porównaniu z angielską dziewczyną, którą widzę na wideo.
Kate: Wiem, wiem, zabawne.
Elly: Społeczność tendlyn pochodzi z całego świata, więc lubimy dawać ludziom poczucie, skąd pochodzą nasi rozmówcy. Gdzie jest twój dom na świecie i co jest w nim wspaniałego?
Kate: To trochę związane z poprzednim pytaniem. Dorastałam w różnych miejscach na świecie: w Hongkongu, Ameryce, różnych częściach Wielkiej Brytanii. Nie mam poczucia domu w sensie miejsca, w którym dorastałam, ale teraz Londyn nazywam domem. I to właściwie miejsce, w którym mieszkam najdłużej. Uwielbiam to, że każdy może to zrobić – myślę, że możesz przyjechać skądkolwiek, zamieszkać w Londynie i nagle nazwać go domem. I chociaż w ostatnim roku było ciężko przez lockdowny i ogólnie różne rzeczy, to uwielbiam w nim tę energię. I to poczucie, że wszystko może się wydarzyć.
Elly: Jak opisałabyś Londyn komuś, kto nigdy tam nie był?
Kate: Ciągle wracam do słowa energia. Ale tak, jest energetyczny, co oznacza też, że jest szalony. Myślę jednak, że jest też dość otwarty. Brytyjczycy mogą być trochę sztywni, ale wciąż jest w nich otwartość i życzliwość, zwłaszcza w porównaniu z Nowym Jorkiem. Ludzie chętniej pomogą. Uwielbiam też to, że Londyn składa się z różnych wiosek. Uwielbiam to, że możesz przejść z Columbia Road i Hackney do Peckham w południowym Londynie, a potem do stawów na Hampstead Heath – i wszystkie wydają się zupełnie inne. I architektonicznie też jest niesamowity. Czujesz się, jakbyś spacerował po historii.
Elly: A gdybyś nie prowadziła Sonder & Tell, w jakiej branży lub na jakim stanowisku myślisz, że byś pracowała?
Kate: Myślę, że gdybym nie założyła Sonder & Tell, byłam dziennikarką podróżniczą w magazynie Suitcase. I prawdopodobnie nadal bym w tym była, niekoniecznie w Suitcase, ale w dziennikarstwie. To podobne, bo nadal pracowałabym ze słowami, pisaniem i redagowaniem, ale dla publikacji redakcyjnych, a nie dla marek. Chociaż myślę, że to się zmieniło. Gdybym jutro musiała opuścić Sonder & Tell, zostałabym w przestrzeni pisania dla marek, a nie w dziennikarstwie redakcyjnym, choć te umiejętności są w pewnym sensie wymienne, bo zawsze analizujesz historię, pytasz, kto jest twoją grupą docelową i jak powinieneś pisać, dostosowując treść do niej.
Elly: Tak, ja też mam doświadczenie dziennikarskie, więc całkowicie rozumiem, co mówisz. I jako dziecko, myślę, że pewien typ osoby trafia do takich zawodów, bo sama jako dziecko czytałam słownik i nie sądzę, żeby to było normalne.
Kate: Uwielbiam to, takie nerdowskie.
Elly: Kiedy poznałam Sonder & Tell jako markę, pomyślałam: O mój Boże, uwielbiam to, bo to idealne dla takich językowych nerdów jak ja. Skąd, twoim zdaniem, wzięła się twoja miłość do słów i opowiadania historii?
Kate: Myślę, że to od taty. Czytał mi dużo historii, gdy byłam dzieckiem, i myślę, że jest trochę sfrustrowanym pisarzem. Pisze książkę od około 30 lat. Zawsze zachęcał mnie i moje siostry do pisania. I myślę, że byłam dość nieśmiałym dzieckiem, więc pisanie było dla mnie sposobem na wyrażenie siebie bez konieczności rozmawiania z ludźmi. Pisałam listy do moich ulubionych autorów, a oni odpisywali, co było niesamowite. Pamiętam, jak napisałam do Jacqueline Wilson, a ona odpisała – byłam zafascynowana.
Elly: Uwielbiam to, że ci odpisali.
Kate: Są tacy, warto sprawdzić ich media społecznościowe. Na Twitterze są bardzo zabawni.
Elly: Czy miewasz blokadę twórczą?
Kate: Tak, właśnie niedawno przeczytałam cytat od jednej z naszych rozmówczyń, Pandory Sykes, która powiedziała: nie masz blokady twórczej, masz termin. Pomyślałam, że to dobry sposób, żeby ją przezwyciężyć. Ale ja zwykle wychodzę z tego przez czytanie, myślę, że to bardzo pomocne. Jeśli masz problem z wymyśleniem kreatywnych pomysłów, po prostu przeczytaj coś innego – nie po to, żeby kopiować, ale żeby wyjść z dołka, w którym myślisz, że nie możesz wymyślić niczego.
Elly: Tak, to bardzo dobra rada. A jak ty i Emily (współzałożycielka Sonder & Tell) poznałyście się i zdecydowałyście, że chcecie razem prowadzić firmę?
Kate: Poznałyśmy się, pracując w agencji w Londynie. Obie byłyśmy tam copywriterkami. Świetnie się dogadywałyśmy. Chodziłyśmy na lunch i rozmawiałyśmy o tym, jak zrobiłybyśmy coś inaczej, gdybyśmy miały własną agencję. Po kilku latach obie opuściłyśmy tę agencję i zaczęłyśmy pracować jako freelancerki osobno. Utrzymywałyśmy kontakt i postanowiłyśmy połączyć siły. To był bardzo organiczny proces. Nie miałyśmy wielkiego startu ani niczego takiego. Po prostu zaczęłyśmy razem pracować nad projektami i stopniowo budować firmę.
Elly: Czy możesz podzielić się inspiracją stojącą za nazwą Sonder & Tell?
Kate: Tak. Zajęło nam bardzo dużo czasu nazwanie naszej firmy, co chyba jest zrozumiałe, gdy budujesz biznes wokół znaczenia słów i myślisz o nazwie jako o przeznaczeniu wszystkich twoich słów.
Elly: Tak, to duża presja.
Kate: Dokładnie. Myślę, że wywierałyśmy na siebie zbyt dużą presję. Ale w końcu trafiłyśmy na słowo Sonder, które wysłała mi znajoma. Jest lingwista w USA, John Koenig, który rozpoczął projekt Dictionary of Obscure Sorrows. Próbował znaleźć język lub wymyślić słowa dla ludzkich emocji, które nie miały jeszcze języka. Jednym ze słów było Sonder i oznacza ono moment, w którym uświadamiasz sobie, że każdy wokół ciebie ma swoją własną historię. To jak przed COVID-em, gdy byłeś w autobusie lub metrze, rozglądałeś się i myślałeś: „Ciekawe, o czym ta osoba myśli?” albo „Ta osoba na pewno ma coś interesującego do przemyślenia”. To dostrojenie się do ludzi wokół ciebie, uświadomienie sobie, że każdy ma swoją historię do opowiedzenia. I my pomagamy im ją opowiedzieć.
Elly: A w którym momencie ty i Emily wiedziałyście, że wasz biznes ma sens?
Kate: Myślę, że to było wtedy, gdy zaczęłyśmy dostawać powtarzające się zlecenia i polecenia. To był ważny moment. Również wtedy, gdy zaczęłyśmy otrzymywać zapytania od marek, które naprawdę podziwiałyśmy. To był duży zastrzyk pewności siebie. I myślę, że także wtedy, gdy zaczęłyśmy widzieć wpływ naszej pracy. Gdy klient mówił: „Ten tekst, który napisaliście, naprawdę pomógł nam nawiązać kontakt z naszą publicznością” albo „Od kiedy zaktualizowaliśmy ton głosu, widzimy prawdziwą zmianę w tym, jak ludzie mówią o naszej marce”. Wtedy wiedziałyśmy, że jesteśmy na dobrej drodze.
Elly: Tak, to bardzo holistyczne. Chcę skorzystać z okazji i wyróżnić dwa świetne fragmenty waszych treści. Po raz pierwszy usłyszałam o Sonder & Tell, gdy napisaliście dla nas świetny wpis na bloga zatytułowany Twoja strona „O nas” tak naprawdę nie jest o Tobie
Kate: Och, dziękuję! To był fajny tekst do napisania. Myślę, że strona „O nas” to jeden z najbardziej pomijanych elementów treści na stronie internetowej. Ludzie albo piszą nudną historię firmy, albo próbują być zbyt sprytni. Chodzi o znalezienie równowagi między byciem informacyjnym a byciem ludzkim.
Elly: A jakie są najczęstsze błędy w opowiadaniu historii marki, które można dość łatwo uniknąć?
Kate: Myślę, że największym jest próba bycia wszystkim dla wszystkich. Marki często próbują dotrzeć do zbyt wielu różnych odbiorców i kończą z przekazem, który jest rozwodniony i nie trafia do nikogo. Innym częstym błędem jest brak spójności we wszystkich kanałach. Jeśli twój ton głosu na Instagramie jest zupełnie inny niż na stronie internetowej, powoduje to zamieszanie. Myślę też, że wiele marek zapomina słuchać swoich klientów. Opowiadanie historii to dwustronna rozmowa, a nie monolog.
Elly: Tak, i myślę, że przy tak wielu kanałach, od cyfrowych po offline, ludzie czasami gubią się w przekazie na różnych platformach i brakuje im tej spójności. Więc uchwycenie tego jednego silnego przekazu i skoncentrowanie się na nim we wszystkich kanałach jest kluczowe, prawda?
Kate: Tak, a kiedy robisz to dobrze, widzisz, jak twoi klienci powtarzają twoje komunikaty między sobą i w ten sposób rozprzestrzeniają informację, co jest niesamowite. Ostatnio pracowałyśmy z małą startupową marką spożywczą i oni naprawdę przejęli tę historię i powtarzają ją każdego dnia. Potem spojrzałyśmy na ich oznaczone posty – wszystko kręci się wokół wspierania niezależnych dostawców żywności. Z tym pudełkiem z przepisami, które stworzyli, nazywa się „na stole”. Ale kiedy spojrzysz na ich oznaczone posty i historie, które ludzie o nich udostępniają, wszystko to brzmi: „najlepsze niezależne produkty zapakowane w pudełko, wspieranie rzeźnika, piekarza, naturalnego winiarza” – wszystko to, co oni mówią. Więc najwyraźniej utkwiło to w umysłach klientów, a oni to powtarzają, co jest dokładnie tym, czego chcesz.
Elly: Czy powiedziałabyś, że to oznaka sukcesu, gdy klienci powtarzają przekaz z powrotem do marki?
Kate: Tak, powtarzanie go, ale też czynienie go swoim, prawda? Nie mam na myśli czegoś mechanicznego, ale że przyswoili go i teraz jest częścią ich własnej historii. Myślę, że tak działa opowiadanie historii – jest coś takiego jak neuronowe odzwierciedlanie czy coś podobnego. To wtedy, gdy rozpoznajesz historię. Jeśli opowiadasz mi historię, ja ją lubię, przyswajam, a potem idę i opowiadam ją komuś innemu następnego dnia, jakby była moja. Myślę, że nazywa się to sprzęganiem i tak samo dzieje się z dobrymi historiami marek – klient przejmuje ją i powtarza, jakby była jego własną.
Elly: Mogą też zmienić niektóre szczegóły w kontekście własnego doświadczenia.
Kate: Dokładnie, tak.
Elly: Jaką radę dajesz nowym firmom, które mają problem z opracowaniem swojej historii?
Kate: Zawsze mówię: zacznij od swojego „dlaczego”. Dlaczego założyłeś tę firmę? Jaki problem próbujesz rozwiązać? A potem pomyśl o tym, komu próbujesz pomóc. Naprawdę poznaj swoją publiczność. Jakie są ich bolączki? Jakie są ich aspiracje? A potem pomyśl o tym, co cię wyróżnia. Jaka jest twoja unikalna perspektywa lub podejście? A kiedy już to masz, możesz zacząć budować wokół tego swoją historię. Nie bój się też być wrażliwym. Niektóre z najlepszych historii marek, jakie widziałam, to te, które są szczere co do trudności i porażek, a nie tylko sukcesów.
Elly: Tak, myślę, że to świetna uwaga, zwłaszcza w przypadku zrównoważonych marek, ponieważ ludzie często mówią: „Chcę wspierać etyczne marki, zrównoważone marki, to jest opcja, którą wybiorę”. Ale potem, gdy przychodzi co do czego, ich zachowanie może tego nie odzwierciedlać. To dwa kolidujące ze sobą obszary, prawda?
Kate: Dokładnie. Istnieje luka między tym, co ludzie mówią, że chcą, a tym, co faktycznie robią. Myślę, że właśnie tam opowiadanie historii może pomóc wypełnić tę lukę. Jeśli potrafisz opowiedzieć historię, która sprawi, że zrównoważony wybór będzie wydawał się łatwy i pożądany, to jest większa szansa, że ludzie faktycznie go dokonają. Chodzi o to, aby zrównoważona opcja była aspirująca i dostępna, a nie moralizatorska czy trudna.
Elly: Tak, bo czasami możesz być zbyt blisko marki, prawda? Więc dobrze jest mieć też perspektywę trzeciej osoby.
Kate: Tak, dokładnie, dokładnie. Możesz być zbyt zagłębiony we wszystkie niuanse tego, co robisz. I potrzebujesz kogoś, kto odegra zewnętrzną rolę klienta i powie: „To jest interesujące, powiedz to. Nie mów tego, pomiń to”.
Elly: A macie wśród klientów niesamowite firmy, takie jak Airbnb, Bumble, Lick i Rude Health. Jeśli chodzi o komunikację, co według ciebie robią naprawdę dobrze? Czy to ich historia marki powiązana z silnym poczuciem celu?
Kate: Myślę, że na przykład Airbnb wykonało niesamowitą robotę, czyniąc markę czymś, co dotyczy przynależności i więzi, a nie tylko znalezienia miejsca do pobytu. Cała ich kampania „Belong Anywhere” była mistrzowską lekcją opowiadania historii marki. I kontynuują to we wszystkim, co robią, od treści na stronie internetowej po media społecznościowe i komunikację z klientami. Kiedy myślisz o społeczności #AirbnbHost, na przykład, język, którego używają, dotyczy gościnności i tworzenia doświadczeń, a nie tylko transakcji. Podobnie Bumble świetnie poradziło sobie z uczynieniem swojej marki czymś, co dotyczy wzmacniania pozycji kobiet i zmiany dynamiki randek i networkingu. Ich ton głosu jest pewny siebie, zabawny i wzmacniający. Jest spójny we wszystkim, co robią.
Elly: Znałam już ich slogan, zanim go powiedziałaś, bo słyszałam go tyle razy, że zapamiętałam.
Kate: Dokładnie. To siła silnego, spójnego głosu marki. Kiedy możesz powiedzieć slogan, a ludzie od razu wiedzą, z której marki pochodzi, wykonałeś swoją pracę.
Kate: Inną naprawdę dobrą marką pod względem tonu głosu jest woda w puszce o nazwie Liquid Death. Jeśli pomyślisz o konwencjach kategorii wody, to jest ona w plastikowej butelce i chodzi o witalność. Oni to kwestionują, bo oczywiście umieścili wodę w aluminiowych puszkach ze względów środowiskowych. Odwrócili całą konwencję, a więc odwrócili język i powstało Liquid Death, „zamorduj swoje pragnienie”, co moim zdaniem jest bardzo sprytne.
Elly: Tak, to niesamowite opowiadanie historii. Czy są jakieś inne marki, które obecnie podziwiasz za używanie języka?
Kate: Myślę, że Bloom and Wild, usługa dostarczania kwiatów w Europie, robi naprawdę dobrą robotę. Ich slogan brzmi: „nie wysyłaj tylko kwiatów, troszcz się szaleńczo” i mają przemyślaną inicjatywę marketingową, w której możesz zrezygnować z kampanii takich jak Dzień Matki, jeśli jest to dla ciebie trudne. Więc biorą ideę „troszczenia się szaleńczo” i dbają o to, aby jako marka wychodzić poza to, co zwyczajne, aby troszczyć się o swoich klientów. Bardzo lubię też StarFace, nie wiem, czy o nich słyszałaś, to super marka dla pokolenia Z, zajmująca się trądzikiem. Mają małe plastry na pryszcze w kształcie gwiazdek, które nakładasz na pryszcze, aby je wysuszyć i pomóc skórze. Są w kształcie gwiazdki i sprawili, że noszenie plastrów na twarzy stało się niemodne.
Elly: Tak, chciałam powiedzieć, że to bardzo Gen Z.
Kate: Tak, dokładnie. Nie wiem, kto prowadzi ich social media, ale są na bieżąco z każdym trendem, a historia ich marki na stronie internetowej to taka historia Star Face. To coś w stylu: „Dawno temu w odległej galaktyce toczyła się wojna z trądzikiem” – to naprawdę zabawne. Zawsze czuję się bardzo staro, patrząc na to.
Elly: Tak samo czuję się z TikTokiem.
Kate: Tak, dokładnie, czuję się jak boomer. Kto jeszcze? Jest firma produkująca sztuczne mięso o nazwie This, która radzi sobie naprawdę dobrze. Kilka lat temu zrobili kampanię marketingową, w której wynajęli fałszywego Eda Sheerana, aby serwował fałszywe burgery, ale on wyglądał tak bardzo jak Ed Sheeran, że ustawiły się całe kolejki ludzi, aby go spotkać. A potem podchodziłeś bliżej i mówiłeś: „To nie jest Ed Sheeran”, a ich przekaz brzmiał: „To też nie jest mięso”. Robią naprawdę zabawne rzeczy.
Elly: Genialne.
Kate: To jest świetne.
Elly: A poza pomaganiem markom w znalezieniu ich unikalnego głosu i pomaganiem twoim obserwatorom w dostrzeżeniu piękna słów, jak budujesz zrównoważoną agencję?
Kate: Cóż, nasz zespół liczy tylko cztery osoby, więc na razie mamy niski wpływ. Nie mamy biura, nikt z nas nie dojeżdża do pracy, zobaczymy, jak będzie, gdy świat wróci do normalności. Myślę jednak, że ważniejsze jest to, jak komunikujemy się z markami, z którymi pracujemy, i do czego je zachęcamy. Od samego początku mówiłyśmy, że chcemy, aby marki były czymś więcej niż tylko sprzedawaniem produktu – zachęcamy je do budowania własnej pozytywnej kultury poza samym wytwarzaniem. To może nie być bezpośrednio zrównoważony rozwój w sensie środowiskowym. Może to być na przykład wspieranie umiejętności czytania i pisania u dzieci, jeśli jesteś platformą książkową.
Elly: Czy teraz jest Międzynarodowy Dzień Kobiet, czy był wczoraj?
Kate: Był wczoraj.
Elly: Zauważyłam, jak wiele marek wskoczyło na modłę Międzynarodowego Dnia Kobiet, ale wszystkie miały ten sam przekaz i było to niezwykle męczące – słyszeć to samo w kółko od różnych firm. Nie było nic nowego w opowiadaniu tych historii. Po prostu „świętujmy kobiety” i tyle. Czy ty też tak to odczułaś?
Kate: Tak, myślę, że Międzynarodowy Dzień Kobiet stał się przez lata wręcz komiczny z tego powodu, bo sprowadza się do „hurra, dziewczyny”, bez zastanowienia, co tak naprawdę robisz, aby wspierać kobiety. Czy robisz dzisiaj darowizny? Pracowałyśmy z zrównoważoną marką modową Birdsong, która ma mema: „Kiedy publikujesz post z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, ale twoi pracownicy odzieżowi nie mają praw ani minimalnej pensji”. O to chodzi. Musisz upewnić się, że wspierasz kobiety na każdym poziomie swojej firmy, a nie tylko krzyczysz o tym w Międzynarodowy Dzień Kobiet. Bo to staje się czymś, gdzie czujesz, że musisz mieć opinię. A jeśli nie jest to zakorzenione w twojej kulturze w sposób, w jaki rygorystycznie patrzysz na swoje produkty, to nie powinieneś o tym mówić.
Elly: Tak, gdy firmy po prostu wskakują do pociągu, łatwo to przejrzeć, prawda? Nie ma w tym głębszego sensu opowiadania historii ani znaczenia. To tylko krzyk w specjalnym dniu.
Kate: Tak, albo slogan, który zwiększa zyski, ale nie robi nic znaczącego. Widziałam wczoraj też wiele ironicznych memów na ten temat. Nie wiem, czy konsumenci też się na tym poznają, bo myślę, że to następuje stopniowo. „Okej, jasne, ciekawe”.
Elly: Muszę poszukać tych memów. Kiedy mówimy o języku wokół celu biznesowego, a nawet zrównoważonego rozwoju, myślę, że może to być trochę mylące dla ludzi i gubić się w komunikacji między ludźmi a markami. Czy widziałaś firmy, które mają problem z wyrażeniem swoich wysiłków w tym obszarze? I jaka jest twoja rada dla nich?
Kate: Zdecydowanie. Myślę, że wiele firm czuje, że musi używać wielkich, skomplikowanych słów, aby brzmieć poważnie i wiarygodnie, gdy mówi o zrównoważonym rozwoju. Ale tak naprawdę najskuteczniejsza komunikacja jest prosta i jasna. Moja rada: zdefiniuj, co zrównoważony rozwój oznacza dla twojej konkretnej firmy. Nie używaj go tylko jako modnego hasła. Bądź konkretny co do tego, co robisz i dlaczego. I bądź przejrzysty w kwestiach, nad którymi jeszcze pracujesz. Konsumenci doceniają szczerość bardziej niż doskonałość. Pomyśl też, jak możesz sprawić, by twoje wysiłki na rzecz zrównoważonego rozwoju były istotne dla twojej publiczności. Jeśli jesteś marką spożywczą, mów o źródłach i odpadach. Jeśli jesteś marką modową, mów o materiałach i praktykach pracy. Uczyń to namacalnym.
Elly: Tak. I jak powiedziałaś, zdefiniowanie, co to oznacza dla ciebie jako firmy i jakie działania podejmujesz, aby to osiągnąć. Myślę, że to bardzo szeroki termin parasolowy, używany do oznaczania wielu rzeczy, więc naprawdę musisz go sprowadzić do esencji.
Kate: Tak, i nie musisz mówić wszystkiego, co robisz, naraz. Mamy na naszej stronie wywiad z doradczynią ds. wpływu, Amirah, która powiedziała: „W porządku jest powiedzieć: Robimy te rzeczy i pracujemy nad tymi rzeczami”. Więc ludzie nie oczekują, że będziesz doskonały, oczekują, że będziesz jasny.
Elly: Tak, przejrzysty.
Kate: Dokładnie. Myślę też, że warto mówić o swoim rodzaju zrównoważonego rozwoju własnym tonem głosu marki. Bo widzę tendencję do przyjmowania „poważnego” lub formalnego tonu, gdy mówi się o poważnych kwestiach, takich jak ochrona planety. Ale tak naprawdę większym wyzwaniem jest zrobienie tego w sposób, który będzie istotny dla twojej publiczności. Nie bój się humoru ani takich rzeczy. Home Things to dobry przykład, bo mają ten wymagający, bezczelny ton, a mimo to niosą poważny przekaz, ale robią to w suchy, dowcipny sposób. Myślę, że jeśli potrafisz być bardzo jasny co do tego, co chcesz powiedzieć, ale potem spróbujesz powiedzieć to własnym tonem, bez sprawiania, że klient poczuje, że to wszystko jest poważne, to dobry sposób na poradzenie sobie z tym.
Elly: Tak. A to prowadzi mnie do następnego pytania, ponieważ w naszym wydaniu definiujemy zrównoważony rozwój jako zdolność do istnienia w nieskończoność i myślenia długoterminowego o przyszłości naszej planety i naszych firm. I podczas researchu odkryłam, że zrównoważony rozwój pochodzi od łacińskiego słowa sustinere, które oznacza wspierać, utrzymywać lub wytrzymywać, więc wracając do jego źródła. Tak to definiujemy jako firma i taka jest nasza perspektywa. Ale jak długoterminowo myślisz z Sonder & Tell i zmianą, którą chcesz zobaczyć na świecie?
Kate: Myślimy bardzo długoterminowo. Chcemy zbudować agencję, która przetrwa, nie tylko pod względem biznesowym, ale także pod względem wpływu, jaki mamy na marki, z którymi pracujemy. Chcemy pomagać markom budować historie, które mają długowieczność, które mogą się dostosowywać i ewoluować wraz ze zmieniającym się światem. Myślimy też o tym, jak wykorzystać nasze umiejętności do przyczyniania się do pozytywnych zmian. Badamy sposoby pracy z bardziej celowymi markami i wykorzystania naszej platformy do wzmacniania ważnych przekazów. Myślimy o przyszłości pracy i o tym, jak zbudować zrównoważoną, elastyczną agencję, która wspiera nasz zespół i nasze wartości. Chodzi o myślenie wykraczające poza następny kwartał czy rok i myślenie o tym, jakie dziedzictwo chcemy pozostawić.
Elly: Tak, czuję, że widzieliśmy wiele artykułów mówiących, że roboty zabiorą nam pracę, ale kiedy one faktycznie tu będą, zabierając nam pracę? Zawsze to przewidywano, ale się nie wydarzyło. Ale może faktycznie zbliża się to w 2021 roku?
Kate: Wiem. Niedawno w New York Times ukazał się artykuł, w którym kilka różnych maszyn napisało, chyba, kilka wersji historii miłosnych i były naprawdę dobre. Zdecydowanie stają się coraz lepsze w symulowaniu ludzkiego pisania.
Elly: Więc nawet powieściopisarze romansów wkrótce stracą pracę.
Kate: Tak, myślę, że to kwestia tego, jak definiujesz różne wersje kreatywności. Myślę, że ta strategia wpływu pomogła nam myśleć o tych postępach technologicznych jako o sojusznikach. Jak możemy z nimi współpracować, a nie przeciwko nim?
Elly: Tak, myślę, że kreatywność wciąż jest domeną człowieka, prawda?
Kate: Tak. Rozmawiałyśmy o tym i zastanawiałyśmy się, czy w przyszłości będzie to niemal slogan dumy: „napisane przez ludzi” lub „wykonane


